piątek, 28 czerwca 2013

PROLOG


..bo gdy zam­knięte są wszel­kie otwory,
do­piero wtedy,
wte­dy dopiero,
budzą się upiory. 




Francja. Był rok 1230. Przez pustkowia okalane łąkami oraz rzadkimi lasami Rivalu przetaczała się niczym niezmącona cisza. U podnóży góry zwanej przez miejscowych Porte de Demons rozciągało się miasteczko otoczone okolicznymi wsiami.
W żadnym domostwie nie paliło się światło. Trzoda spokojnie spała w stajni. Jedynie gdzieś w oddali żałośnie zamiauczał kot, skarżąc się na chłód nocy. Cały krajobraz, jak tylko okiem nie sięgnąć, pokryty był śnieżnobiałym puchem. Pomimo że nadchodził już schyłek pory zimowej, mróz nie chciał odpuścić i nękał mieszkańców Rivalu.
Na horyzoncie, gdzie sklepienie ciemnego nieba łączyło się z kontrastującą bielą okalającą ziemię, dawało się dostrzec łunę różowawej poświaty zapowiadającą zbliżający się świt.
Cały Rivial pogrążony był we śnie, a jednak mroczne Porte de Demons iskrzyło się bladym światłem rozpalonych lampionów.
W skale została wykuta potężna twierdza, która przewyższała budynki miasta i wiosek znajdujących się za murem. Żółte światło padające z okien zdawało się być oczami potwora.  Zamek ten, wraz z głównym rynkiem i otaczającym go miastem, zawsze był omijany przez bojaźliwych mieszkańców wsi.
Chodziły różne opowieści. Chłopi przekazywali sobie z ust do ust straszliwe historie na temat twierdzy. Plotki te, w których, bądź co bądź, było ziarno prawdy, wprowadzały mieszkańców oraz przyjezdnych w jeszcze większy popłoch. Natomiast ci, co mieszkali najbliżej i służyli w zamkowych stajniach oraz komnatach, pytani o pana Rivalu czynili znak krzyża i zmykali ze strachem w oczach.
Właśnie za murami tej potężnej budowli, w jednej z bogato umeblowanych komnat, tamtej zimnej nocy przyszło na świat dziecko. Nie narodziło się jako parobek. Narodziło się jako dziedzic Porte de Demons i całego Rivalu oraz ziem do niego należących.  Dziecko to było niezwykłą istotą, która budziła strach wśród położnych swoim jestestwem. Była to bowiem istota niebezpieczna, z wyglądu nieróżniąca się niczym od zwykłego, prostego człeka.
Małe dziecię, które spoczywało w matczynych ramionach, pamiętało swój rozdzierający płacz odbijający się echem od kamiennych ścian fortecy. Mała istota pamiętała ciepły dotyk dłoni akuszerek, które tak bardzo się różniły od tych, matczynych, co były zimne niczym sopel lodu.
W pokoju, gdzie odbył się poród, nikt nie ważył się otworzyć ust, by powiedzieć choć jedno słowo. Akuszerki nie obdarzały spojrzeniem bladego dziecięcia, które właśnie przyszło na świat. Ze zgrozą patrzyły na nieprzytomną szlachciankę, o kruczoczarnych włosach i mlecznobiałej skórze, wymęczonej porodem. Proste kobiety nie potrafiły pojąć, jak potwór był w stanie dać nowe życie.

Gdzieś na szarym końcu wioski, w jednym z obskurnych domów przyszedł na świat chłopiec. Radości w  tamtej rodzinie nie było końca.
Szerokim szlakiem, pośpiesznie z Porte de Demons, szła tajemnicza postać ze złotymi oczyma.

Tak. To była naprawdę wyjątkowa noc. Nikt wtedy nie zdawał sobie z tego sprawy.
Była to bowiem noc, która na zawsze odmieniła losy Rivalu.

10 komentarzy:

  1. Poprosiłaś o przeczytanie, więc zajrzałam. Jednak powiem szczerze, odrzucił mnie fakt, że są wampiry. Naprawdę, jakoś mam uraz do wszelakich tego typu powieści i omijam je szerokim łukiem. Nie wiem, czy zdołam przeczytać kolejne rozdziały, chociaż kocham fantastykę i zaczyna się naprawdę intrygująco. Potrafisz pisać i przekonałam się o tym już z bloga o Dragon Age.
    Krótkie, aczkolwiek ciekawe opisy. Doskonalne mogłam sobie wyobrazić całe to miasteczko. Kilka błędów, jednak nierażące w oczy.
    Ogólnie, zaczyna się dobrze, ale to jednak nie moja tematyka. Tutaj tylko mogę życzyć ci weny i powodzenia w prowadzeniu tej historii. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja wręcz przeciwnie :) Nie czytałam jeszcze żadnego opowiadania gdzie pojawiły się wampiry, dlatego te z chęcią przeczytam ;) Dodaję do mojej czytelniczej listy i zapraszam do siebie :)

    http://nathalie-rose.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ,,Radości w TAMTEJ rodzinie nie było końca''. Moim zdaniem słowo ,,tamtej'' psuje czar całego zdania. Poza tym reszta fantastyczna i dobrze się zaczyna. :)
    Nie jestem nikim wielkim, więc mojego zdania nie musisz brać pod uwagę, ale masz dar do pisania to musisz wiedzieć. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj natrafiłam na twojego bloga i po przeczytaniu powyższego tekstu jestem mocno zafascynowana opowieścią, którą tutaj przedstawiasz ;) I tak ma właśnie być :) Prolog jest po to żeby zaciekawić czytelnika, a ty to osiągnęłaś. Brawo! :) Uciekam czytać kolejne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że historia CI się spodoba na tyle, by zostać ze mną do końca. Pozdrawiam i życzę owocnej lektury. :)

      Usuń
  5. Jestem pod wrażeniem. Miałam domysły, co do tej historii, ale były one zupełnie inne. Już udało Ci się mnie wciągnąć, co wbrew pozorom nie jest trudne, bo czytam wszystko, co w ręce mi wpadnie. Być może późnym wieczorem zajrzę jeszcze raz, gdyż teraz sama muszę się zabrać za swoją opowieści. Zaczynam przygodę z nowym blogiem Twojego autorstwa i skończę go, pozostawiając pod każdym postem komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,
    dość interesująco zaczyna się to opowiadanie, klimat taki tajemniczy....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Super prolog :*
    Żałuję, że odkryłam ten blog tak późno, teraz mam dużo do nadrabiania. Ale postaram się przeczytać chociaż połowę rozdziałówk, które napisałaś, może historia jeszcze bardziej mnie zaciekawi? ;)

    OdpowiedzUsuń